2014-10-14

Tęsknoty ciężarnej :)

Dzisiaj trochę inny post :) Post o tęsknotach. Ciąża to absolutnie wyjątkowy stan i to nie tylko przez to, że tak wiele zmienia :) To też pewne wyrzeczenia i zmiana trybu życia.  Przed ciążą bardzo dużo pracowałam, co wiązało się też z moim awansem.  Mąż już robił mi wymówki, bo wracając z pracy po 10 godzinach, najczęściej pracowałam jeszcze z domu do późnych godzin nocnych, a rano znowu na 10 godzin do pracy... do tego dochodziła praca w weekendy. Ja nie narzekałam,  bo lubię być potrzebna i zapracowana - jestem idealnym przykładem pracoholika! I nagle nastąpiło ostre wyhamowanie. Okazało się,  że dla mojego organizmu nie ma ważniejszej rzeczy niż sen. Spałam ciągle. Jak się budziłam męczyły mnie mdłości i zawroty głowy. Kilka tygodni zajęło mi przestawienie się z trybu pracoholizmu na totalne odpoczywanie. I na początku to właśnie praca była moją największą tęsknotą... Później pojawiły się kolejne.
Dość szybko w odstawkę musiały pójść rozkloszowane spódnice zapinane w talii...Spódnice, które tak uwielbiałam nosić i na wiosnę uzupełniłam ich zapas w szafie, żeby całe lato móc je nosić...



TALIA! O jakie to cudowne uczucie mieć talię... Teraz je pamiętam już jak przez mgłę, ale mogę sobie pooglądać swoje własne zdjęcia i powzdychać. Obiecuję mojej talii, że jeśli wróci taka, jak przedtem, to nigdy więcej nie będę się już jej czepiać;)


Kolejna rzecz to oczywiście szpilki... Ja, urodzona w szpilkach. Biegająca w szpilkach. Musiałam je odstawić w najgłębsze zakamarki szafek... 



Brakuje mi też wariactw z moimi psiakami... Bawię się z nimi nadal, ale to nie te same szalone zabawy, kiedy tarzałam się z nimi po ziemi :) Nie raz miałam mnóstwo zadrapań, siniaków i innych pamiątek :)



I coś, co śni mi się po nocach... SERY PLEŚNIOWE. Byłam uzależniona od jedzenia serów pleśniowych. Idealne śniadanie to zawsze ser pleśniowy + pomidorki koktajlowe... mmmmm... A od tylu miesięcy mogę tylko pochlipywać przy sklepowych lodówkach ;)

 Zdjęcie ze strony dooktor.pl

Ale w gruncie rzeczy to wszystko i tak nie ma znaczenia :)
Najważniejsze jest to, że już niedługo powitamy na świecie naszego synka :) Nasz dom zapełnia się już rzeczami dla nowego członka naszej rodziny - stoi już łóżeczko i przewijak, pojawił się też wózek :) I wszystkie poświęcenia i tęsknoty przestają mieć jakiekolwiek znaczenie :) Bo poza dolegliwościami, ciąża to cudowny okres, który przygotowuje nas do najbardziej niezwykłego wydarzenia w naszym życiu!

Zapraszam Was jutro na post modowy :)

Do następnego! :)
M. w dwupaku :)

2014-10-06

White dress

Witajcie :)
Przedstawiam Wam wieloryba/ hipopotama*. Te słowa najlepiej oddają moje samopoczucie z ostatnich dni. Czuję się strasznie i w niczym się sobie nie podobam. Nie wiem czy w ciąży zobaczycie mnie w ogóle jeszcze w spodniach, bo ja tego widoku nie jestem w stanie znieść... Wygląda więc na to, że jestem skazana na sukienki i tuniki. Dzisiaj również mam dla Was zestaw z sukienką. Biała, asymetryczna sukienka z Mosquito z wiązaniem. Oryginalnie wiązanie jest do tyłu, ale ja postanowiłam podkreślić brzuszek i owinęłam się dookoła ;)
Do sukienki założyłam złoty, ażurowy naszyjnik i biało-złoty zegarek. Na nogi botki - Wam też jest już tak zimno?;) Narzuciłam też trencz z Mohito. 
Jak Wam się podoba to biało-beżowe połączenie? Ja przyznam się, że jednolitej białej sukienki do tej pory nie miałam w swojej szafie, bo niezależnie od fasonu, zawsze wyglądałam w nich jak dr Zosia z "Na dobre i na złe" ;) Ale w tej chyba udało mi się tego uniknąć :)

















płaszcz/ okulary - Mohito
sukienka - Mosquito
buty/ torebka  - nn
zegarek/ naszyjnik - Allegro 

Do następnego! :)
M. w dwupaku :)

*niepotrzebne skreślić...